piątek, 30 sierpnia 2013

Abp Lahham o wizycie króla Abd Allaha w Watykanie: Jordania chce pokoju!

Jordania jest ważnym krajem, gdy chodzi o równowagę na Bliskim Wschodzie. W sprawie konfliktu w Syrii kraj ten zajął negatywne stanowisko względem metod stosowanych przez reżim Asada. Przyjęto także wielu syryjskich uchodźców, starając się o międzynarodową pomoc w opiece nad nimi. Z drugiej strony Jordania obawia się obcej interwencji w Syrii i jej spodziewanych negatywnych skutków. Mówi wikariusz łacińskiego patriarchatu Jerozolimy dla Jordanii, abp Maroun Lahham:

„Jordania to kraj, który zachęca do pokoju, nawet jeśli boi się tego, na co się zanosi – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Lahham. – Mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Myślę, że wizyta króla u Ojca Świętego miała przede wszystkim na celu podjęcie kwestii pokoju w Ziemi Świętej i Jordanii, a także w Syrii, biorąc pod uwagę wszystkie zagrożenia, o których słyszymy. Jordania, choć jest małym krajem, ma duże znaczenie dla pokoju w Syrii. Mamy nadzieję, że ci «wielcy» dojdą do porozumienia w sprawie pokoju, zamiast szykować się do wojny. I ufamy, że Jordania może tu odegrać pozytywną rolę, wspierając stanowisko Stolicy Apostolskiej. Nikt tu nie wierzy, że Stanom Zjednoczonym i Europie chodzi o prawa człowieka i obronę najsłabszych. Uważa się, że każdy szuka tylko swoich interesów politycznych i ekonomicznych. A skoro nikt nie wierzy w ich dobrą wolę, nie chcemy, żeby ta wola wojny spadła na Syrię. Mamy nadzieję, że głos rozumu, a dla nas wiary, przeważy, i że syryjski kryzys znajdzie polityczne rozwiązanie”.

tc/ rv

Kard. Sandri: niech pokój przeważy nad wszelkimi innymi interesami!

Troska o pokój i życie na Bliskim Wschodzie niech przeważą nad wszelkimi innymi interesami czy wzajemnymi urazami. Priorytetem dla wspólnoty międzynarodowej niech będzie sprawiedliwość, pojednanie, poszanowanie praw jednostek i społeczeństw oraz wszystkich ludzi zamieszkujących ten region, niezależnie od wyznawanej przez nich religii. To słowa z apelu, jaki wystosował kard. Leonardo Sandri.

Nawiązując do apeli Papieża Franciszka o pokój Prefekt Kongregacji dla Kościołów Wschodnich przypomina o solidarności wszystkich wierzących z narodem syryjskim, który przeżywa mroczny czas udręki. Wyraża zarazem nadzieję, że wola pojednania okaże się mocniejsza niż szczęk broni. Kard. Sandri odwołuje się do sumień ludzi odpowiedzialnych za przyszłość Syrii. Wzywa jednocześnie wszystkich wierzących, by w tych godzinach bojaźni zintensyfikować modlitwę za ten kraj, gdzie sytuacja wciąż się pogarsza, a także za zraniony Egipt, Irak i inne kraje tego regionu.

bz/ rv

Król Jordanii w Watykanie: wojna w Syrii i sytuacja bliskowschodnich chrześcijan

Zaogniająca się sytuacja w Syrii i na całym Bliskim Wschodzie stała w centrum wizyty w Watykanie króla Jordanii Abd Allaha II ibn Husajna. Władca, wraz z żoną Ranią, został przyjęty przez Papieża Franciszka. Spotkał się także z kardynałem sekretarzem stanu Tarcisio Bertone oraz szefem watykańskiej dyplomacji abp. Dominique’iem Mambertim.

Jak poinformowano w wydanym następnie komunikacie Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, watykańskie rozmowy króla Abd Allaha dotyczyły przede wszystkim wspierania pokoju i stabilizacji na Bliskim Wschodzie. Odnosi się to w pierwszym rzędzie do sprawy wznowienia negocjacji izraelsko-palestyńskich oraz statusu Jerozolimy. Szczególnie wiele miejsca poświęcono tragicznej sytuacji, ku której zmierza Syria. Zaznaczono, że „jedynym sposobem położenia kresu konfliktowi i przemocy jest droga dialogu i negocjacji między wszystkimi środowiskami społeczeństwa syryjskiego, przy wsparciu wspólnoty międzynarodowej”.

Strona watykańska wyraziła ponadto uznanie dla króla Abd Allaha za jego zaangażowanie na rzecz dialogu międzyreligijnego. Chodzi także o zwołanie w Ammanie w przyszłym miesiącu konferencji na temat wyzwań stojących przed bliskowschodnimi chrześcijanami w obliczu zachodzących przemian społeczno-politycznych. Wskazano przy tej okazji na pozytywny wkład, jaki wyznawcy Chrystusa wnoszą w społeczeństwo tego regionu, którego są integralną częścią.

tc/ rv

środa, 28 sierpnia 2013

Nuncjusz w Syrii: kraj w otchłani piekieł

Nie możemy milczeć w obliczu wołania o pomoc tysięcy niewinnych ofiar syryjskiego konfliktu. Wspólnota międzynarodowa musi uczynić wszystko, by tragiczne wydarzenia ostatnich dni już się nigdy więcej nie powtórzyły. W tym duchu nuncjusz apostolski w Syrii odniósł się do użycia w tym kraju broni chemicznej. Abp Mario Zenari stwierdził wręcz, że Syria zstąpiła do otchłani piekieł.

„Kiedy patrzyłem na te straszne filmy dokumentujące wydarzenia ostatnich dni słyszałem krzyk dzieci, niewinnych ofiar konfliktu, krzyk wznoszący się ku niebu i wspólnocie międzynarodowej – powiedział papieski dyplomata Radiu Watykańskiemu. – Nie możemy na to wołanie nie odpowiedzieć. Musimy uczynić wszystko, co w naszej mocy, by nigdy więcej nie powtórzyły się te zbrodnie, te masakry. Trzeba znaleźć odpowiedniejsze metody i środki. Módlmy się, by odpowiedzialni za te decyzje kierowali się mądrością i rozwagą. Niestety najwyższą cenę od samego początku konfliktu płaci ludność cywilna, niewinne kobiety i dzieci. Rok temu miałem wrażenie, że Syria powoli zstępuje do piekieł. Teraz mogę powiedzieć, że znalazła się na dnie otchłani”.

bz/ rv

Syria: nie chcemy nowej wojny

Głos Franciszka wstawiającego się za cierpiącymi mieszkańcami Syrii przywrócił nam wszystkim promyk nadziei na pokój. Chaldejski biskup Aleppo w ten sposób komentuje wczorajszy apel Papieża o pokojowe rozwiązanie konfliktu w Syrii. „Wspólnota międzynarodowa powinna nam pomóc wznowić dialog, a nie kolejną wojnę” – podkreśla bp Antoine Audo.

„Bardzo mnie ucieszyła ta bliskość Papieża – powiedział chaldejski hierarcha Radiu Watykańskiemu. Mówił przecież o «umiłowanym narodzie». Wyraził swój ból z powodu tego co przeżywamy i wyraził gotowość pomocy. Wezwał wspólnotę międzynarodową, by uczyniła wszystko co możliwe dla przywrócenia pokoju i wznowienia dialogu między stronami konfliktu. Jeśli doszłoby teraz do interwencji zbrojnej, to według mnie oznaczałaby ona wybuch wojny światowej. Istnieje takie zagrożenie. Sytuacja wcale nie jest prosta. Miejmy nadzieję, że papieski apel zostanie wysłuchany. Wojna ogarnęła już cały kraj. My pragniemy jednego: sił międzynarodowych, które pomogą nam wznowić dialog, a nie rozpocząć kolejną wojnę”.

bz/ rv

Irak: apel w sprawie kurdyjskich uchodźców z Syrii

Ponad 15 tys. kurdyjskich uchodźców uciekło w ostatnich dniach z Syrii do Iraku. Był to największy exodus we współczesnej historii narodu kurdyjskiego. „Ci ludzie w poszukiwaniu bezpieczeństwa porzucają cały swój dobytek, uciekają z tobołkiem najpotrzebniejszych rzeczy. Potrzebują wszystkiego” – podkreśla chaldejski ordynariusz Erbil, miasta goszczącego największą liczbę uchodźców.

Abp Bashar Warda wskazał, że kierowana przez niego diecezja od samego początku aktywnie włączyła się w niesienie pomocy uciekinierom. Szacuje się, że od rozpoczęcia syryjskiego konfliktu w Iraku schroniło się ponad 300 tys. uchodźców. Abp Warda apeluje do wspólnoty międzynarodowej o wsparcie. Wskazuje, że bez niego Irakijczycy nie są w stanie dłużej realnie pomagać potrzebującym.

bz/ rv

Indie: przemoc wobec kobiet świadczy o złej kondycji moralnej społeczeństwa

Takie przestępstwa, jak zbiorowy gwałt na fotoreporterce w Bombaju dowodzą, że Indie przeżywają poważny kryzys duchowy, społeczny i kulturalny – uważa kard. Oswald Gracias. Przewodniczący episkopatu tego kraju podkreśla, że przemocy i nadużyć doświadczają przede wszystkim kobiety i dzieci. Społeczna skala tego problemu jest ogromna. „Koniecznie trzeba przeciwdziałać erozji moralności i systemu wartości w Indiach. Jak najszybciej muszą tu powrócić ewangeliczne wartości” – mówi kard. Gracias.

Zdaniem indyjskiego purpurata pierwszym krokiem do poprawy sytuacji musi być rzeczywista zmiana w systemie edukacji. Kościół już podjął działania w tym kierunku. „Poprosiłem, by w katolickich szkołach zwrócić większą uwagę na kwestię sprawiedliwości i szacunku dla obu płci, nie tylko wśród uczniów, ale i rodziców. Rodzina jest bowiem miejscem, w którym dzieci uczą się wartości. Indie bardzo potrzebują odnowy, dlatego Kościół będzie wspierał tych, którzy dążą do budowania społeczeństwa opartego na równości, sprawiedliwości i wzajemnym szacunku” – powiedział kard. Gracias.

O potrzebie zmian i głębszej refleksji nad stanem moralnym kraju mówi także ks. Cedric Prakash SJ, dyrektor działającego w Indiach Centrum Praw Człowieka i Sprawiedliwości „Prashant”. „Każdego dnia docierają do nas informacje o przemocy wobec kobiet. To prawdziwa plaga – uważa indyjski jezuita. – Sprawcy często są bezkarni. Bywa nawet, że w przeciwieństwie do ofiar są chronieni. Gdy krzywdzone są kobiety ubogie, z marginesu społeczeństwa czy reprezentujące mniejszości prawie się o tym nie mówi. Nikt nie protestuje. To się musi zmienić” – dodaje ks. Prakash.

ac/ rv, fides, asianews

Patriarcha Laham: w sprawie Syrii jestem pesymistą, grozi nam poważny konflikt

Ojciec Święty spotka się z królem Jordanii Abdullahem II. Audiencja przewidziana jest na czwartek. Zdaniem patriarchy Kościoła melchickiego Grzegorza III Lahama będzie to ważna wizyta. Nad całym regionem wisi bowiem groźba międzynarodowego konfliktu – mówi patriarcha Laham.

„Do nas w Jordanii docierają bardzo niepokojące wiadomości – powiedział Radiu Watykańskiemu patriarcha. – Odnosimy wrażenie, że Stany Zjednoczone i kraje zachodnie przestały się wahać, że decyzje zostały już podjęte. Nie wiem, jakim prawem. Przeczuwamy, że czas jest krótki. I obawiamy się, że w Syrii powtórzy się to samo, co w Iraku. Obawiamy się konsekwencji również dla Jordanii, bo leżymy w bezpośrednim sąsiedztwie. Już teraz gościmy niemal milion uchodźców z Syrii. Jeśli wybuchnie wojna, będzie ich dużo więcej, a tego Jordania nie wytrzyma. Jest zbyt uboga, nie ma niezbędnej infrastruktury, nie ma wody. I sytuacja u nas też jest bardzo niepewna. Więc ten konflikt na pewno uderzy również w Jordanię. Jestem pesymistą. Spodziewam się najgorszego. Interwencji zbrojnej. Być może nie na ziemi, ale na pewno ataków z powietrza. Nie można też przewidzieć, jaka będzie reakcja Syrii, Hezbollahu, Iranu czy Izraela, jeśli zostanie zaatakowany. Będą walczyć”.

kb/ rv

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Czy chrześcijański Wschód będzie jeszcze istniał?

kg, ts (KAI/RV) / br, Watykan, 2013-08-24

Rozwój sytuacji w Egipcie, Syrii i innych krajach Bliskiego Wschodu może położyć kres dziedzictwu chrześcijańskiemu w tym regionie - obawia się maronicki patriarcha Antiochii kard. Buchara Boutros Rai. „Obecnie jesteśmy świadkami całkowitego niszczenia tego, co zbudowali tutaj chrześcijanie w ciągu 1400 lat” - powiedział 22 sierpnia hierarcha libański w rozmowie z Radiem Watykańskim.

Jego zdaniem to wszystko, co dzieje się dziś na Bliskim Wschodzie - czy to w Egipcie, w Syrii czy Iraku - jest wojną o dwóch wymiarach. W Iraku i Syrii walczą ze sobą sunnici i szyici, w Egipcie - fundamentaliści, w tym Bractwo Muzułmańskie, i umiarkowani. "Te wojny nie mają końca, ale są kraje, zwłaszcza zachodnie, ale także na Wschodzie, które podsycają wszystkie te konflikty" - stwierdził z ubolewaniem kardynał.

Podkreślił konieczność znalezienia rozwiązania wszystkich tych problemów. "My, chrześcijanie od 1400 lat żyjemy razem z muzułmanami i wnieśliśmy na te ziemie wartości ludzkie, moralne, wielowyznaniowości, pluralizmu, nowoczesności" - przypomniał rozmówca rozgłośni papieskiej. Zwrócił uwagę, że to "dzięki ich obecności w naszym życiu codziennym we wszystkich tych krajach arabskich stworzyliśmy pewne umiarkowanie w świecie muzułmańskim". "Dziś uczestniczymy w całkowitym niszczeniu tego wszystkiego, co zbudowaliśmy w ciągu 1400 lat, a przy tym to chrześcijanie płacą za te wojny między sunnitami a szyitami oraz między umiarkowanymi a fundamentalistami" - dodał z goryczą patriarcha maronicki.

Omawiając sytuację w Egipcie, zauważył, że "zawsze, gdy mamy do czynienia z chaosem lub wojną, muzułmanie mszczą się na chrześcijanach, którzy jak zwykle pełnią rolę kozłów ofiarnych". Zaznaczył, że "taka jest niestety mentalność niektórych muzułmanów: za każdym razem, gdy panuje chaos, atakują oni chrześcijan, nie zastanawiając się nawet, dlaczego to robią". Tak było w Iraku i tak jest w Syrii i obecnie w Egipcie. "Nie wiedzą, dlaczego napadają na chrześcijan, ale tak jest. A chrześcijanie pragną jedynie, aby w świecie arabskim panowały bezpieczeństwo i stabilizacja" - wyjaśnił zwierzchnik maronitów libańskich.

W odpowiedzi na wysuwane przez Braci Muzułmańskich w Egipcie zarzuty, jakoby chrześcijanie stali za obaleniem prezydenta M. Mursiego, kardynał przypomniał, że w całym świecie arabskim wyznawcy Chrystusa zawsze szanują kraj, w którym żyją oraz tamtejsze władze i konstytucję. W Egipcie Bracia Muzułmanie chcieli wprowadzić szariat, podczas gdy miejscowi mieszkańcy żądali reform politycznych, a więc dążyli do demokracji. "I jak zwykle Zachód, choć nie mam podstaw do wymieniania konkretnych krajów, wniósł swój wkład w postaci miliardów dolarów dla Bractwa, gdyż objęli oni rządy" - ubolewał kard. Rai. Dodał, że po dojściu do władzy Bractwo zaczęło wprowadzać prawo islamskie, czyli zrobiło krok wstecz. A chrześcijanie są oczywiście przeciw temu, chcą bowiem Egiptu zreformowanego, demokratycznego i szanującego prawa człowieka.

Zdaniem kardynała, sytuacja dzisiejsza daje podstawy do stwierdzenia, że istnieje „określony plan zniszczenia świata arabskiego ze względu na interesy polityczne i gospodarcze", jak również "podsycania, na ile to możliwe, konfliktów międzywyznaniowych w świecie islamskim, między szyitami a sunnitami”. "Jest to więc projekt zniszczenia Bliskiego Wschodu i niestety polityka ta pochodzi z zewnątrz" - dodał.

Na zakończenie kard. Rai oświadczył, że wysłał dwa listy do Ojca Świętego, aby wyjaśnić mu to, co się dzieje i przedstawić mu obiektywną prawdę. Z żalem zauważył, że celem tych działań jest zniszczenie świata arabskiego i że płacą za to chrześcijanie. Przypomniał, że przy całkowitym milczeniu wspólnoty międzynarodowej "straciliśmy w Iraku milion chrześcijan spośród półtora miliona", jacy żyli tam na początku XXI wieku.

Czy chrześcijański Wschód będzie jeszcze istniał?

Liturgia katolicka w kościele prawosławnym

ts (KAI) / br, Stambuł, 2013-08-24

Na tureckiej wyspie Burgas koło Stambułu grecko-prawosławny kościół św. Jana został udostępniony również na nabożeństwa katolickie. Licznie przybywający na wyspę zwłaszcza w miesiącach letnich, mieli dotychczas do dyspozycji dwie kaplice: jedną z nich prowadzą austriaccy lazaryści, a drugą – siostry ze zgromadzenia św. Wincentego a Paulo.

Oba zakony od 1882 roku współpracują z centrum oświatowym – kolegium św. Jerzego w Stambule. W kościele św. Jerzego wyróżniającym się potężną wieżą katolicy będą teraz mogli uczestniczyć w wieczornych liturgiach.

Burgaz jest wyspą sąsiadującą z wyspą Heybeli, na której znajduje się słynna, zamknięta w 1971 roku przez władze tureckie prawosławna Wyższa Szkoła Teologiczna Chalki. Podróż na wyspę na Morzu Marmara promem ze Stambułu trwa około godziny.

Liturgia katolicka w kościele prawosławnym

Koptyjski biskup apeluje o dialog z muzułmanami

pb (KAI/EFE) / br, Berlin, 2013-08-23

Koptyjski biskup w Niemczech, Anba Damian zaapelował o udział Braci Muzułmanów w dialogu nt. przyszłości Egiptu. Jednocześnie skrytykował działania wojska przeciwko zwolennikom obalonego prezydenta Mohammeda Mursiego.

- Przemoc wobec Braci Muzułmanów jest tak samo zła jak przemoc Braci Muzułmanów - oświadczył hierarcha na łamach dodatku do tygodnika „Die Zeit”. Wskazał, że „oni także są Egipcjanami i naszymi braćmi”, dlatego powinni mieć możliwość przedstawienia swojego stanowiska i być wysłuchanymi.

Zarazem wojskowe skrzydło Braci Muzułmanów określił mianem „grupy terrorystycznej”, która zastrasza koptyjską mniejszość w Egipcie.

Koptyjski biskup apeluje o dialog z muzułmanami

Egipt: młodzi muzułmanie chcą odbudować kraj z chrześcijanami

„My muzułmanie i chrześcijanie żyjemy razem na tej ziemi od 1400 lat. Chcemy razem odbudować nasz kraj” – mówi wyznawca islamu Mohamed Elhariry. Młody biznesmen z Kairu w rozmowie z Asia News opisał relacje panujące wśród zwykłych Egipcjan, których nie dzieli polityka i religia. „Jesteśmy pod wrażeniem odwagi i postawy Koptów, prawosławnych i protestantów. Proponowaliśmy im pomoc w ochronie ich świątyń. Nasi chrześcijańscy bracia i siostry powiedzieli, że nasza propozycja jest bardzo szlachetna, ale jej nie przyjmą ze względu na nasze bezpieczeństwo. Powiedzieli, że razem będziemy odbudowywać to, co zostanie zniszczone, gdy już uporamy się z terroryzmem” – opowiada mężczyzna.

Mohamed Elhariry wypowiedział się krytycznie o możliwości podjęcia dialogu z siejącym w Egipcie strach i śmierć Bractwem Muzułmańskim. „Jak mogę rozmawiać z terrorystą, który grozi mi bronią, burzy bezpieczeństwo moje, mojej rodziny i kraju? Mogę rozmawiać tylko z tymi, którzy są gotowi uznać, że pierwszym warunkiem dialogu jest dobro wszystkich Egipcjan” – podkreśla muzułmanin.

ac/ rv, asia news

Syria: pogłębia się dramat dzieci

Wojna w Syrii w bolesny sposób odbija się na najmłodszych. Organizacja Narodów Zjednoczonych bije n alarm, że dzieci stanowią połowę wszystkich syryjskich uchodźców. Szacuje się, że z ogarniętego wojną kraju uciekło już milion dzieci.

Kolejne dwa miliony nieletnich obywateli Syrii zostały przesiedlone i często są celem ataków lub werbunku do oddziałów zbrojnych, co jest niezgodne z międzynarodowym prawem humanitarnym - podkreśla Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) oraz Fundusz Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom (UNICEF). „Młodzież z Syrii traci domy, bliskich i przyszłość. Nawet jeśli uda im się pokonać granicę i znaleźć się w bezpiecznym miejscu, to i tak walczą z traumą, są w depresji i potrzebują jakichś powodów do nadziei” - napisał w oświadczeniu Antonio Guterres, który kieruje urzędem ds. uchodźców. Szef UNICEF Anthony Lake dodał, że wśród 100 tys. ofiar śmiertelnych konfliktu syryjskiego jest 7 tys. dzieci. „Wszyscy musimy się wstydzić, bo mimo wysiłków na rzecz złagodzenia cierpienia tych, którzy zostali dotknięci przez konflikt, społeczność międzynarodowa nie wypełniła swojego obowiązku w stosunku do tych dzieci. Musimy się zatrzymać i zapytać, dlaczego te dzieci wciąż się na nas zawodzą” - zaznaczył Lake.

Patrząc na dramat Syryjczyków musimy pamiętać, że tu nie chodzi tylko o liczby, ale prawdziwych ludzi – podkreśla w rozmowie z Radiem Watykańskim Laurence Jolles z UNHCR.

„Wiele z tych dzieci nie zna nic innego jak śmierć najbliższych i codzienną przemoc. Utraciły jakiekolwiek poczucie bezpieczeństwa. Potrzebują pomocy, która przywróci do ich życia trochę nadziei – mówi Jolles. - Wielokrotnie gdy odwiedzałem obozy dla uchodźców napotykałem tam małe dzieci. I wciąż stoją mi przed oczami rysunki, które malowały. Dominuje na nich czerń i czerwień. Czerń to ogień, palące się domy, a czerwień symbolizuje krew, śmierć. Musimy mieć świadomość tego, że dzieci te będą nosiły w sobie przez długie lata tę traumę, która je dotknęła”.

bz/ rv

Abp Barwa: prześladowania umocniły naszą wiarę

Pogromy antychrześcijańskie, które 5 lat temu rozpoczęły się w indyjskim stanie Orisa spowodowały śmierć wielu ludzi, zniszczyły kościoły i domostwa, ale nie złamały wiary wyznawców Chrystusa, przeciwnie – jeszcze ją umocniły. Wskazuje na to arcybiskup Cuttack-Bhubaneśwar John Barwa. To właśnie na terenie jego archidiecezji doszło do największych masakr.

„Nasi chrześcijanie wiele wycierpieli jednak z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jestem dumny z ich postawy. Nie dali się złamać i mimo ogromu cierpień trwali przy Chrystusie” – podkreśla abp Barwa. Wskazuje zarazem, że choć chrześcijanie na tym terenie są bardzo ubodzy i sami niewiele mają to w miarę swych skromnych możliwości wspierają odbudowę zniszczonych kościołów. „Prześladowcy zniszczyli nasze domy, spalili kościoły, zmasakrowali nasze twarze, ale nie zdołali zniszczyć naszej wiary i odsunąć nas od Jezusa. Jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy chrześcijanami i dumni ze swej wiary” – mówi hinduski biskup cytując słowa wiernych z Orisy. Hierarcha przypomina zarazem, że mimo upływu czasu chrześcijanie w Indiach wciąż są prześladowani.

bz/ rv

Indie: porwanie chrześcijanki i wymuszenie przejścia na hinduizm

W ostatnich dniach doszło do kolejnych przypadków naruszenia wolności religijnej chrześcijan w Indiach. W stanie Tamil Nandu 23-letnia konwertytka na chrześcijaństwo została porwana i ukryta w nieznanym miejscu przez własnych rodziców, którzy są wyznawcami hinduizmu. Gdy dowiedzieli się, że ich córka chce wstąpić do zakonu, uprowadzili dziewczynę, by siłą przekonać ją do zmiany decyzji.

Z kolei w miejscowości Jaipur hinduistyczni ekstremiści ciężko pobili matkę tamtejszego protestanckiego pastora. Czterej uzbrojeni mężczyźni wtargnęli do domu kapłana pod jego nieobecność. Gdy w środku znaleźli matkę duchownego, domagali się od niej informacji, gdzie jest jej syn. Grozili też, że ją zabiją i poćwiartują jej ciało, jeśli nie przyjmie hinduizmu.

ac/ rv

Syria: pięciu zabitych w zamachu w chrześcijańskiej dzielnicy Damaszku

Pięć osób zginęło, a kilkanaście zostało rannych w zamachu, do jakiego doszło w chrześcijańskiej dzielnicy Damaszku. Informację o skutkach wybuchu samochodu-pułapki potwierdziły syryjskie siły bezpieczeństwa.

W ostatnich dniach z Syrii docierają coraz bardziej niepokojące wiadomości. Przemoc reżimu Assada przybiera na sile. Potwierdziła się m.in. informacja, że wobec ludności cywilnej w okolicach Damaszku została zastosowana broń chemiczna. Od środy, tylko do trzech szpitali w stolicy, trafiło prawie 4 tys. osób z objawami zatrucia neurotoksynami. Ponad 350 spośród nich zmarło, o czym poinformowała organizacja «Lekarze bez granic».

Społeczność międzynarodowa rozważa różne opcje interwencji. Prezydent Stanów Zjednoczonych zwołał specjalne konsultacje z ekspertami w dziedzinie bezpieczeństwa. Natomiast Francja zaapelowała do ONZ o niezwłoczną kontrolę w Syrii. Z kolei kanclerz Niemiec Angela Merkel wezwała do poszukiwania pokojowego rozwiązania konfliktu.

ac/ rv, agi

Indie: Kościół pomaga ofiarom pogromów w Orisie

W ostatnich latach Kościół w Indiach wiele zrobił dla pojednania społecznego w Orisie. W tym tygodniu mija 5 rocznica rozpoczęcia pogromów chrześcijan w tym stanie. Choć chrześcijanie nie doczekali się sprawiedliwości, spotkali się z solidarnością całej wspólnoty wierzących. Mówi bp Felix Anthony Machado, odpowiedzialny w indyjskim episkopacie za dialog społeczny.

„Sytuacja jest dość dobra – powiedział bp Machado. – W tym sensie, że Kościół zrobił bardzo dużo na rzecz pojednania. W pierwszym rzędzie zabiegał o odbudowę ludzkich serc. Potem starał się pomóc też ofiarom. Ludzie stracili bowiem swoje mienie, domy, zostali wyrugowani ze swej ziemi. Na tym polu dużo zrobiła Caritas. Wiele osób przyłożyło się do odbudowy codziennego życia tych ludzi. Oni jednak wciąż się boją. Mają bowiem za sobą traumatyczne doświadczenia. Chrześcijanie w stanie Orisa to ludzie ubodzy i pełni obaw. Bo te niewielkie grupy fundamentalistów wciąż jeszcze sieją postrach. Dlatego ludzie nie czują się bezpieczni”.

kb/ rv

Tunezja: dzień postu i modlitwy o pokój w Syrii, Libanie, Egipcie i Iraku

Z ofiarami zamachów w Libanie i Syrii solidaryzują się chrześcijanie w pozostałych krajach arabskich. Kościół w Tunezji ogłosił na jutro dzień postu i modlitw w tej intencji. Mówi arcybiskup Tunisu Ilario Antoniazzi.

„Tunezyjczycy są znani z wielkiego serca i współczucia dla cierpiących, bo sami też wiele wycierpieli – powiedział Radiu Watykańskiemu tunezyjski hierarcha. – Ponadto czujemy się solidarni ze wszystkimi krajami arabskimi, bo i my należymy do tej rodziny narodów. Dlatego nie chcemy stać obojętnie wobec tego wszystkiego, co dzieje się w Syrii, Libanie, Egipcie czy Iraku. I myślimy tu o wszystkich, zarówno chrześcijanach, jak i muzułmanach. Nie pytamy się o religie, ale cierpienie. Nasz apel o modlitwę i post został przyjęty bardzo pozytywnie przez wszystkich. Będziemy prosić dobrego Boga, by podniósł swą rękę i dał nam pokój”.

Abp Antoniazzi apeluje też do Papieża o osobiste zaangażowanie na rzecz pokoju. Będziemy wdzięczni za każde mocne słowo – powiedział Radiu Watykańskiemu arcybiskup Tunisu, przypominając, że papieskie przesłanie na zakończenie Ramadanu, zostało bardzo dobrze odebrane przez tunezyjskich muzułmanów.

kb/ rv

Kustosz Ziemi Świętej: żyjemy w cieniu wojny, rozgoryczeni i bezradni

Bliski Wschód wciąż pogrążony jest w żałobie. Po ataku chemicznym na przedmieściach Damaszku, wczoraj doszło do krwawych zamachów bombowych w Libanie, największych od czasów zakończenia wojny domowej w tym kraju. Zginęło co najmniej 47 osób, a 400 zostało rannych. Smutek, bezradność i rozgoryczenie panuje w całym regionie – powiedział po zamachu kustosz Ziemi Świętej o. Pierbattista Pizzaballa.

„Na podstawie tego, co do nas dociera, a jesteśmy w codziennym kontakcie z praktycznie całym regionem, mogę powiedzieć, że ludzie żyją w lęku, są zawiedzeni, ale też oburzeni – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Pizzaballa. – Wszyscy czują, że tę wojnę rozgrywa się ponad ich głowami. Ludzie jej nie chcą. Chcą żyć spokojnie u siebie, w wolności. A tymczasem są świadkami jakichś rozgrywek, które coraz bardziej pogarszają ich sytuację. Jest już tak wiele ofiar, i tak wielu uchodźców w Libanie i Jordanii, ale przede wszystkim uchodźców wewnętrznych w samej Syrii, niemal dwa miliony. Są oni w bardzo trudnym położeniu. To sprawia, że pod względem społecznym w każdej chwili może dojść do wybuchu”.

Kustosz Ziemi Świętej ostrzega też zwłaszcza zachodnich obserwatorów, by ostatnich wydarzeń nie postrzegali w kategoriach konfliktu o charakterze religijnym. W jego przekonaniu chodzi tu o inne interesy i nie można dopuścić, by religia została potraktowana instrumentalnie.

kb/ rv

Kard. Gracias: chrześcijanie zabici pięć lat temu w Indiach to męczennicy za wiarę

Męczennikami za wiarę nazwał kard. Oswald Gracias chrześcijan, którzy zginęli w Indiach z rąk hinduistycznych fundamentalistów. Pięć lat temu w stanie Orisa rozpoczął się trwający kilka miesięcy pogrom wyznawców Chrystusa. Zginęło ponad 100 osób, zniszczono kilka tysięcy domów i spalono ponad 300 kościołów. Wiele kobiet, w tym sióstr zakonnych, brutalnie zgwałcono, często na oczach policji biernie przyglądającej się zajściom. Mimo szerzącej się przemocy chrześcijanie odmawiali podpisania się pod podsuwaną im przez fundamentalistów deklaracją o wyrzeczeniu się Chrystusa i przejściu na hinduizm. Wielu zapłaciło za to życiem.

„Jestem pod ogromnym wrażeniem wiary tych ludzi i ufności, jaką mimo wielu przeciwności pokładają w Bogu” – mówi kard. Gracias. Arcybiskup Bombaju odwiedził niektóre rodziny, które ucierpiały w czasie prześladowań.

„Opowiadali mi o wydarzeniach sprzed pięciu lat. Patrząc na to, co przeżyli, jestem pewien, że są to prawdziwi męczennicy za wiarę. Chciano by wyparli się swej wiary, by wyznali, że nie wierzą w Chrystusa, ale oni stanowczo odmówili, że jest to niemożliwe, ponieważ dla nich Chrystus jest wszystkim. Właśnie z tego powodu byli mordowani i doświadczyli ogromnej przemocy. Obecnie sytuacja uległa poprawie, czekają nas jednak wybory i rosną obawy o to, jak nowy stanowy rząd podejdzie do chrześcijan i innych mniejszości. Niestety kolejna fala przemocy może znowu wybuchnąć. Z niepokojem patrzymy w przyszłość” – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Gracias.

„Prześladowania zaowocowały wzrostem liczby powołań zarówno kapłańskich jak i zakonnych. Misjonarze z Orisy wyjechali też do innych stanów Indii by głosić tam Chrystusa” – mówi z kolei abp John Barwa. To właśnie na terenie kierowanej przez niego metropolii Cuttack-Bhubaneśwar miały miejsce największe prześladowania. Hierarcha wskazuje zarazem, że antychrześcijańskie ataki bardziej zjednoczyły wyznawców Chrystusa. „Wcześniej mocno odczuwane były podziały istniejące między różnymi wyznaniami chrześcijańskimi. Teraz mówimy jednym głosem niezależnie od Kościoła, do jakiego należymy, czy też kasty” – podkreśla abp Barwa.

W piątą rocznicę rozpoczęcia pogromu chrześcijan w Orisie ulicami wielu miast tego stanu przeszły pokojowe marsze. Ich uczestnicy domagali się m.in. ukarania winnych masakr i rzeczywistego poszanowania praw mniejszości religijnych zamieszkujących Indie.

bz/ rv

Franciszek apeluje o pokojowe rozwiązanie konfliktu w Syrii

Po raz kolejny Papież Franciszek wezwał do pokojowego zażegnania krwawego konfliktu w Syrii. Przed zakończeniem niedzielnego spotkania z wiernymi wygłosił w tej sprawie specjalny apel, skierowany także do wspólnoty międzynarodowej.

„Nasilenie przemocy w bratobójczej wojnie wraz z mnożeniem się masakr i okrucieństw, których obrazy wszyscy mogliśmy oglądać w tych dniach, skłania mnie znowu do podniesienia głosu, aby ustał szczęk broni. To nie starcie niesie szanse na rozwiązanie problemów, ale zdolność do spotkania i dialogu. Z głębi serca chciałbym okazać modlitewną bliskość i solidarność wszystkim ofiarom tego konfliktu, wszystkim, którzy cierpią, szczególnie dzieciom. Zachęcam także, by nie gasić nadziei na pokój. Wzywam wspólnotę międzynarodową, aby okazała większą wrażliwość na tę tragiczną sytuację i zaangażowała się z całą mocą, by pomóc umiłowanemu narodowi syryjskiemu znaleźć rozwiązanie w tej wojnie, która sieje zniszczenie i śmierć” – powiedział Papież.

tc/ rv

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Papież zaniepokojony sytuacją w Egipcie, Koptowie ostrzegają przed medialną manipulacją

Papież nie przestaje śledzić z coraz większym niepokojem złych wiadomości, które napływają z Egiptu. Nadal się też modli, aby ustała przemoc i aby strony konfliktu obrały drogę dialogu i pojednania – poinformowało dzisiaj Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Przy tej okazji przypomniano również o przedwczorajszym apelu Franciszka o modlitwę za Egipt.

Wiadomości, które napływają znad Nilu, rzeczywiście nie są dobre. Nadal dochodzi do starć islamistów z wojskiem. Świadkowie wydarzeń precyzją jednak, że nie chodzi tu o rozganianie pokojowych demonstracji, lecz o starcia wojskowych z dobrze uzbrojonymi bojówkami. Bilans wczorajszych starć to co najmniej 100 ofiar śmiertelnych. Ponadto Bractwo Muzułmańskie nadal mści się na bezbronnych chrześcijanach. Niektóre źródła mówią nawet o kolejnych kilkudziesięciu spalonych kościołach. Jak na razie w pełni potwierdzonych zostało pięć dalszych takich przypadków, co oznacza, że w tym tygodniu islamiści spalili już 44 chrześcijańskie świątynie.

Patriarcha Tawadros, duchowy zwierzchnik prawosławnych Koptów, grozi za to islamistom Bożym Sądem. Mówił o tym w wywiadzie dla egipskiej telewizji.

„Oczy Boga są zwrócone na Egipt – powiedział patriarcha. – Bóg patrzy na tych, którzy dopuszczają się nieprawości. I Bóg ich na pewno za to ukarze. Chcę powiedzieć tym osobom, że być może będą jeszcze żyły z 20, 30 czy 50 lat, ale potem staną przed Bogiem. On będzie was sądził. Meczet, synagoga czy kościół są domem Boga. Jak można się godzić na taką agresję?”.

Patriarcha Tawadros zaznaczył również, że Egipt przechodzi przez bardzo trudne chwile, które będą miały poważne konsekwencje dla przyszłości kraju. Z rozlewu krwi będzie się trzeba wytłumaczyć – powiedział koptyjski papież. W jego przekonaniu po wyjściu z tej kryzysowej sytuacji Egipt będzie czekało trudne dzieło pojednania. „Zawsze byliśmy społeczeństwem umiarkowanym, teraz ktoś chce nas podzielić, skłonić do postaw skrajnych” – zaznaczył zwierzchnik prawosławnych Koptów. Przypomniał w tym kontekście, że chrześcijanie głoszą przykazanie miłości nieprzyjaciół. Tej zasadzie chcą pozostać wierni również w obecnej sytuacji, wiedząc, że Opatrzność Boga czuwa nad Egiptem.

Kościół koptyjski jest też zdziwiony sposobem, w jaki egipski konflikt jest przedstawiany w zachodnich mediach. W specjalnym oświadczeniu prawosławni biskupi proszą dziennikarzy o więcej uczciwości. Przypominają, że jest to konfrontacja instytucji egipskiego społeczeństwa z uzbrojonymi organizacjami terrorystycznymi, które sieją grozę zarówno wśród Koptów, jak i muzułmanów. Biskupi przestrzegają też przed jakąkolwiek ingerencją z zewnątrz.

W Rzymie z Egiptem solidaryzuje się nie tylko głowa Kościoła katolickiego. Również tutejszy biskup koptyjskoprawosławny Barnaba El Soryany wyraża konsternację z powodu milczenia państw zachodnich wobec pogromu chrześcijańskich wspólnot w Egipcie. To bardzo dziwne, że państwa europejskie popierają jedynie islamistów, a nie potępiają przy tym aktów przemocy, jakich oni w tych dniach się dopuszczają – powiedział rezydujący w Rzymie koptyjski biskup.

kb/ rv

Egipt: Kościół koptyjski przeciwko ugrupowaniom zbrojnym; chrześcijanie nie chcą specjalnego traktowania

Sytuacja w Egipcie wciąż jest napięta. Liczące ponad 7 mln zwolenników Bractwo Muzułmańskie zapowiedziało na dzisiejsze popołudnie nową falę manifestacji.

Tymczasem z ogarniętego przemocą kraju napływają informacje o kolejnych zabitych i rannych. Wciąż aktualizowany jest też bilans strat. Na wczorajszy wieczór koszt rebelii dotyczący chrześcijan to co najmniej 58 spalonych kościołów, szkół, klasztorów, szpitali i sklepów. Przemoc przybiera różne formy. Zakonnice z jednego z napadniętych klasztorów prowadzone były niczym jeńcy wojenni ulicą wśród okrzyków tłumu. Uwolniono je po interwencji rodziców uczniów chodzących do prowadzonej przez nie szkoły, z których miażdżąca większość to muzułmanie. Niestety kilka pracownic placówki zostało zgwałconych. Także wśród zabitych są chrześcijanie.

Mimo ofiar i strat materialnych wyznawcy Chrystusa w Egipcie nie domagają się dla siebie specjalnego traktowania. Podkreślają, że nie jest to konflikt religijny. Wymownym tego znakiem były chociażby bariery utworzone przez trzymających się za ręce muzułmanów wokół kościołów, gdzie odbywały się niedzielne nabożeństwa.

„Zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie są prześladowani w Egipcie przez Bractwo Muzułmańskie – powiedział Radiu Watykańskiemu koptyjski biskup katolicki Youhanna Golta. – Podpalane są kościoły, domy, szkoły, meczety niezależnie od religii. Nie możemy na to patrzeć, jako na konflikt chrześcijańsko-muzułmański; wszystko co się dzieje, stanowi «kwestię egipską». Oni występują przeciwko narodowi egipskiemu, zarówno przeciwko chrześcijanom jak i muzułmanom. Trzeba jednak pamiętać, że Bractwo Muzułmańskie wykorzystuje jak może słabość mniejszości chrześcijańskiej do ataków na nią i mordów. Nie domagamy się szczególnego traktowania. Żyjemy kompletnie wymieszani. Egipt jest krajem, który nie może zostać podzielony. Nie ma ulicy, budynku czy miasta, które byłyby wyłącznie dla chrześcijan lub muzułmanów. Obok islamskiego uniwersytetu Al-Alzhar są chrześcijańskie sklepy, przy prawosławnej katedrze w Kairze mieszkają muzułmanie. Egipt jest państwem nieakceptującym podziałów. Stany Zjednoczone i Unia Europejska zupełnie tego nie rozumieją”.

„Terrorystycznym ugrupowaniem spragnionym krwi” nazwał z kolei Bractwo Muzułmańskie zwierzchnik największego Kościoła w Egipcie, czyli prawosławnych Koptów. Patriarcha Tawadros jednoznacznie opowiedział się „po stronie egipskiego prawa, sił rządowych oraz wszystkich instytucji cywilnych, które stawiają czoło siejącym przemoc organizacjom zbrojnym i siłom zła, zarówno wewnętrznym jak i tym z zewnątrz”. Wskazał z mocą, że ataki na budynki rządowe i neutralne kościoły terroryzują wszystkich bez wyjątku, zarówno chrześcijan jak i muzułmanów. „Są to działania wymierzone przeciwko każdej religii, każdej moralności i przeciwko wszelkiemu poczuciu człowieczeństwa” – napisał w specjalnym przesłaniu patriarcha Tawadros.

bz/ rv

Maronicki arcybiskup: Liban jest ofiarą regionalnego konfliktu o międzynarodowym wymiarze

Przedwczorajszy wybuch samochodu-pułapki w szyickiej dzielnicy na południowych przedmieściach Bejrutu spotkał się w Libanie z powszechnym potępieniem. Śmierć poniosło w nim ponad 20 osób, a rannych są setki. Abp Paul Nabil El-Sayah z maronickiej kurii patriarchalnej uważa, że ten zbrodniczy akt nie był improwizacją i nie mogła go dokonać jakaś niewielka grupa. W wypowiedzi dla Radia Watykańskiego libański hierarcha zwrócił uwagę na absurdalną sytuację międzynarodową, w jakiej znalazł się jego kraj.

„Naszym problemem w Libanie jest to, że staliśmy się areną walki sił z zagranicy, a konkretnie: Arabii Saudyjskiej i Iraku, Turcji i Iranu. Sunnici walczą z szyitami – powiedział abp El-Sayah. – I niestety Liban jest ofiarą tego regionalnego konfliktu, który ma zarazem wymiar międzynarodowy. Nie rozumiemy na przykład, dlaczego świat wciąż dozbraja Syrię, wysyła broń zarówno rządowi, jak i rebeliantom. W takiej sytuacji należy natychmiast przerwać wojnę, zatrzymać dostawy broni. W tę wojnę jest zaangażowanych wiele stron. A przy tym odnosi się wrażenie, że wspólnota międzynarodowa w ogóle się tą wojną nie przejmuje. I tego my nie potrafimy zrozumieć”.

kb, ak/ rv

Syria: kolejna masakra chrześcijan

Do kolejnej rzezi chrześcijan doszło ubiegłej nocy w Syrii. Uzbrojony mężczyzna otworzył ogień do świętujących chrześcijan. Zginęło 11 osób, w tym jedna kobieta i dzieci. Zamachowiec strzelał na oślep. Do zdarzenia doszło w środkowej Syrii, na drodze między dwiema chrześcijańskimi wioskami. Niektóre z ofiar to uchodźcy z Homs. Rebelianci uważają wyznawców Chrystusa za sprzymierzeńców prezydenta Assada.

kb/ rv, ap

Egipski biskup: potrzeba dialogu i rozdziału religii od państwa

„Muzułmanie wyładowują na chrześcijanach swoją złość, zapominając zupełnie, że nie tylko wyznawcy Chrystusa, ale ponad 33 mln Egipcjan domagało się dymisji prezydenta Mursiego” – mówi katolicki biskup Assiut, Kyrillos William Samaan. Komentując dramatyczną sytuację w Egipcie zauważa, że ze strony wyznawców islamu otrzymał też wiele oznak solidarności. „Tego właśnie nam potrzeba: pokojowego współistnienia oraz rozdziału religii od państwa” – dodaje hierarcha wyrażając nadzieję, że takie właśnie zapisy znajdą się w nowej konstytucji, do przygotowania której zaproszeni zostali także chrześcijanie.

„Islamiści, którzy wyszli na ulice, wznosili okrzyki przeciwko rządowi, policji, a także przeciwko chrześcijanom, ponieważ nas obarczają winą za obalenie prezydenta Mursiego. Spalili wiele kościołów, kompletnie zniszczyli klasztor franciszkanów w Assiut – opowiada bp Kiryllos. – W jednej ze świątyń najpierw zrzucili na ziemię tabernakulum i sprofanowali Najświętszy Sakrament, a potem puścili kościół z dymem. Próbowali też wtargnąć do klasztoru sióstr, ale ceniący pracę zakonnic muzułmanie powstrzymali ich mówiąc, że od 70 lat nie robią one nic innego, jak tylko czynią dobro. Ufamy Bożej Opatrzności, modlimy się. Mówimy, że jeśli my jako chrześcijanie mamy zapłacić wysoką cenę za wolność, której chce naród egipski, to zapłacimy. Budynki zawsze można naprawić, dużo ważniejsza niż one jest jednak prawdziwa wolność”.

bz/ rv

piątek, 16 sierpnia 2013

Oświadczenie przedstawicieli Cerkwi lokalnych w związku z prześladowaniami chrześcijan

Dominika Kovačević / 26.07.2013

W roku, kiedy Cerkiew obchodzi trzy niezwykle ważne dla jej rozwoju jubileusze: edyktu mediolańskiego (1700 lat), rozpoczęcia misji świętych braci Cyryla i Metodego wśród Słowian (1150 lat) oraz chrztu Rusi (1025 lat), prześladowania chrześcijan w niektórych regionach – zwłaszcza tych tradycyjnie związanych z Prawosławiem – przybrały na sile. W związku z tym, delegaci Cerkwi lokalnych przybyli do Moskwy na obchody 1025-lecia chrztu Rusi, wystosowali specjalne oświadczenie, które zostało wręczone prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi na spotkaniu 25 lipca br., a następnie udostępnione publicznie. Oto treść tego dokumentu, który w obecnej sytuacji jawi się głosem wołającego na pustyni:


My, zwierzchnicy i przedstawiciele prawosławnych Kościołów lokalnych, którzy na zaproszenie patriarchy Moskwy i całej Rusi Cyryla przybyliśmy do Moskwy z okazji 1025-lecia chrztu Rusi, uważamy za nasz obowiązek zabrać głos w sprawie naszych chrześcijańskich braci będących przedmiotem prześladowań z powodu ich wiary w różnych częściach dzisiejszego świata.

Każdego dnia tysiące wyznawców Chrystusa jest torturowana i wyrzucana z ich rodzimych ziem; wielu z nich spotyka śmierć.

Informacje o torturach i morderstwach napływają z Nigerii, Pakistanu, Afganistanu i Indii. W Kosowie wiele miejsc chrześcijańskiego kultu jest plugawiona, wiele cerkwi zostało zniszczonych, a wielu ludzi pozbawia się możliwości nawiedzenia grobów ich krewnych i modlitwy do Boga na ziemi ich przodków.

Sytuacja na Bliskim Wschodzi budzi głębokie zaniepokojenie. Wiele krajów tego regionu doświadcza fali przemocy i terroru, których chrześcijanie są ofiarami. Libia, gdzie już chrześcijan nie pozostało prawie wcale, wkracza w wojnę pomiędzy plemionami. Terroryści wciąż są aktywni w Iraku, gdzie została jedna dziesiąta z półtora miliona tamtejszych chrześcijan. Sytuacja w Egipcie staje się coraz bardziej alarmująca, jako że konflikt wszedł w kolejną krwawą fazę, a chrześcijańscy obywateli tego kraju uciekają z niego w masowym exodusie. Boleść i cierpienie stały się udziałem tysięcy zwyczajnych rodzin – poniekąd zasadą jest, że pierwszymi ofiarami konfliktów stają się najmniej chronione grupy obywateli, zwłaszcza mniejszości religijne i etniczne.

Spotkanie prezydenta Rosji z przedstawicielami wszystkich Cerkwi lokalnych

Dominika Kovačević / 26.07.2013

Po raz pierwszy w historii prezydent Federacji Rosyjskiej spotkał się z przedstawicielami wszystkich lokalnych Kościołów prawosławnych. Do tego ważnego wydarzenia doszło w czwartek, 25 lipca br., kiedy to obecny prezydent Rosji, Władimir Putin, przyjął na Kremlu poszczególnych hierarchów przybyłych do Moskwy na uroczystości 1025-lecia chrztu Rusi. Wśród nich było aż 9 zwierzchników Cerkwi lokalnych, w tym metropolita Warszawy i całej Polski Sawa. Pozostali hierarchowie uczestniczący w spotkaniu to: patriarcha Moskwy i całej Rusi Cyryl, metropolita wołokołamski Hilarion, papież Aleksandrii i całej Afryki Teodor II, patriarcha Jerozolimy i całej Palestyny Teofil III, katolikos całej Gruzji Eliasz II, patriarcha Serbii Ireneusz, patriarcha Bułgarii Neofit, arcybiskup Nowej Justyniany i całego Cypru Chryzostom II, metropolita Waszyngtonu, całej Ameryki i Kanady Tichon, metropolita Francji Emanuel (Patriarchat Konstantynopola), metropolita Meksyku, Ameryki Centralnej, Karaibów i Wenezueli Antoni (Patriarchat Antiocheński), metropolita zachodnioeuropejski Józef (Patriarchat Rumunii), metropolita Neapolu, Filippi i Thasos Prokop (Cerkiew grecka), metropolita Korczy Jan (Cerkiew albańska), metropolita Preszowa Rościsław (Cerkiew Ziem Czeskich i Słowackich).

Rosyjski prezydent na początku pozdrowił wszystkich dostojnych gości z okazji, jak to zaznaczył, ważnego jubileuszu nie tylko dla Rosji, lecz święta dla całego prawosławnego świata – Chrztu Rusi. W swoim przemówieniu zaznaczył, jak ważną rolę dla historii, kultury i rozwoju cywilizacyjnego Rosji miał dokonany przez księcia Włodzimierza wybór przyjęcia chrześcijaństwa z Konstantynopola. Odniósł się on także do nasilających się prześladowań chrześcijan, w tym szczególnie prawosławnych, na Bliskim wschodzie i Północnej Afryce. Putin zapewnił o aktywnej pomocy rosyjskiego państwa prześladowanym i próbach rozwiązania konfliktów w tamtych regionach, co, jego zdaniem, nie może mieć miejsca bez udziału zwierzchników i innych hierarchów Cerkwi lokalnych.

Co się stanie z syryjskim chrześcijańskim dziedzictwem?

Dominika Kovačević / 04.08.2013

Już ponad dwa lata trwa wojna domowa w Syrii. Rebelianci walczący w tym kraju oficjalnie głoszą, że walcząc z prezydentem – według nich dyktatorem – Baszarem Al-Asadem, lecz w rzeczywistości są oni islamskimi fundamentalistami, i, co należy podkreślić, wielu z nich nie jest Syryjczykami, a część nawet nie ma pochodzenia arabskiego: przybyli oni na te ziemie prosto z Kaukazu, by szerzyć mieczem religię Mahometa (jak to głosi sam Koran – święta księga islamu) w radykalnym wydaniu – muzułmanie syryjscy ogólnie tolerowali chrześcijańską ludność autochtoniczną. Z racji takiego stanu rzeczy, w tej wojnie proporcjonalnie najwięcej ofiar, uchodźców i szkód ponoszą chrześcijanie, w głównej mierze prawosławni; przed Arabską „Wiosną” stanowili oni niemalże 20% obywateli kraju (przy czym katolicy stanowili około 2-3%, reszta to wierni „bizantyjskiego” oraz „syryjskiego” Patriarchatu Antiocheńskiego), teraz mówi się o 10% lub nawet mniej - większość uciekła do pobliskich Libanu i Jordanii, a także Armenii i obydwu Ameryk. O atakach na prawosławnych Syryjczyków niejednokrotnie informowaliśmy na łamach naszego serwisu. Sami muzułmanie z kolei często podkreślają, że również oni i ich duchowni padają ofiarą rebeliantów. Lecz należy tu wyraźnie powiedzieć, iż islam w Syrii, a zwłaszcza w połączeniu z zagranicznymi przybyszami-rebeliantami, jest niejednorodny, dlatego też muzułmanie, u których podziały są równie głębokie jak u chrześcijan, a niekiedy i większe, walczą między sobą: sunnici, różne odmiany szyizmu, alawici nieuznawani przez resztę za muzułmanów (a z których wywodzi się Al-Asad), druzowie łączący w sposób synkretyczny różne wierzenia opierając je jednak głównie na islamie.

W tych wszystkich walkach wewnątrz-muzułmańskich, o kształt islamu w tym państwie oraz wielkiej polityce sprawa chrześcijan, będących rdzenną ludnością, ginie w mroku zapomnienia – wystarczy wspomnieć o dwóch porwanych w kwietniu br. prawosławnych metropolitach; żaden ze znacznych zagranicznych polityków nie wspomógł Cerkwi w działaniach mających na celu uwolnienie hierarchów, a ich los pozostaje nieznany, choć ostatnio jeden z syryjskich duchownych, o. Antoni Sabbah, otrzymał informację, iż obydwaj żyją i są zdrowi. W wirze tych wszystkich wydarzeń, nie należy zapominać, że to ludność tych ziem, w czasach apostolskich posługująca się aramejskim – tym samym językiem, w którym mówił Chrystus – jako jedna z pierwszych przyjęła Ewangelię. To w Antiochii po raz pierwszy uczniów Chrystusa nazwano chrześcijanami (Dz 11, 26).

Egipt: chrześcijanie na celowniku

Ponad 500 ofiar śmiertelnych, tysiące rannych, 22 zniszczone kościoły (w tym siedem katolickich), podpalone chrześcijańskie szkoły i zdewastowany franciszkański klasztor oraz szpital prowadzony przez zakonnice, w którym paradoksalnie większość pacjentów stanowili muzułmanie. To oficjalny, ale wciąż fragmentaryczny bilans zajść, jakie miały wczoraj miejsce w Egipcie.

Był to najkrwawszy dzień we współczesnej historii tego kraju. Walka toczyła się między zwolennikami odsuniętego od władzy prezydenta Mohammeda Mursiego, którego popiera Bractwo Muzułmańskie, a siłami bezpieczeństwa. W Egipcie wprowadzono stan wyjątkowy i ogłoszono godzinę policyjną.

Na szczególnie trudną sytuację tamtejszych chrześcijan zwraca uwagę ks. Rafic Greiche. Rzecznik prasowy Kościoła katolickiego w Egipcie zauważa, że muzułmanie oskarżają chrześcijan o obalenie prezydenta Mursiego, dążąc tym samym do międzyreligijnej konfrontacji i nasilenia islamistycznego terroru. W obawie o swe życie zmuszony do przebywania w ukryciu jest patriarcha Tawadros. Zwierzchnik prawosławnych Koptów jednoznacznie wypowiadał się przeciwko uczynieniu z Egiptu państwa wyznaniowego.

„Jesteśmy na celowniku Bractwa Muzułmańskiego. Zachód wciąż nie może zrozumieć, iż nie jest ono islamską partią o inspiracjach laickich i demokratycznych. To są terroryści w prawdziwym znaczeniu tego słowa” – podkreśla ks. Greiche. Z kolei katolicki biskup Assiut, William Kiryllos, przypomina, że Egipcjanie nie zamierzają się zgodzić na przekształcenie swego kraju w państwo islamskie. Tego samego zdania jest przełożony kombonianów w Kairze, ks. Giuseppe Scattolin.

„Poczynając od demonstracji, które miały miejsce 30 czerwca, jasno widać, że zdecydowana większość mieszkańców Egiptu odrzuciła rządy Bractwa Muzułmańskiego – powiedział Radiu Watykańskiemu włoski misjonarz. – Oznaczało to wejście na drogę demokracji, która poniosła porażkę wraz z rządami islamistów. Był więc czas na podjęcie dialogu także przez Bractwo Muzułmańskie i wejście na drogę prawdziwej demokracji. Niestety odrzucili oni tę możliwość, wybierając przemoc. Stoimy w obliczu fali terroru sianego także przez grupy przybyłe spoza Egiptu, by walczyć o przywrócenie wcześniejszego systemu. Są tu Syryjczycy, Palestyńczycy, islamscy ekstremiści. Chrześcijanie w tej sytuacji są pod szczególną presją”.

W obawie przed atakami ze strony islamistów wiele kościołów, podobnie jak wczoraj, także dziś pozostało zamkniętych. Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wierni w wielu wypadkach obchodzili spotykając się na modlitwie w prywatnych domach.

bz/ rv

Syria: nadal nieznane losy porwanych duchownych

Wciąż nieznane są losy porwanego w Syrii włoskiego misjonarza. Ks. Paolo Dall’Oglio SJ jest prawdopodobnie w rękach związanego z Al Kaidą ugrupowania o nazwie „Islamskie Państwo Iraku i Lewantu”. Ostatnio jednak jeden z przedstawicieli syryjskiej opozycji podał na Facebooku, jakoby jezuita został zamordowany. Informacji tej nie potwierdziły ani źródła kościelne, ani włoskie MSZ, jednak znalazła ona spore echo w mediach. Co więcej, inni przedstawiciele syryjskiej opozycji stanowczo zaprzeczają wieści o śmierci porwanego, a jej autora oskarżają o sianie defetyzmu i mitomanię. Przypisuje on bowiem domniemaną zbrodnię agentom syryjskiego wywiadu rzekomo działającym w szeregach dżihadystów. „Mamy tu do czynienia również z ciągłą wojną na wieści i dementi. Trzeba uważać” – ostrzegł z kolei podnieconych dziennikarzy nuncjusz apostolski w Syrii, abp Mario Zenari.

Podobnie jak w sprawie porwanego jezuity, wieści i dementi pojawiają się również w przypadku uprowadzenia przed prawie czterema miesiącami dwóch prawosławnych metropolitów z Aleppo. Tym razem „dobrze poinformowanym źródłem” miał być anonimowy brytyjski dyplomata. Cytując go irańska telewizja Al Alam podała, jakoby obaj duchowni przebywali na terenie Turcji. Informacji tej zaprzeczyło MSZ w Ankarze, uznając ją za „próbę postawienia Turcji przez pewne zainteresowane kręgi w trudnej sytuacji”. Ministerstwo zapewniło, że również „działa na rzecz uwolnienia porwanych, jednak biorąc pod uwagę, że uprowadzenie miało miejsce poza Turcją, wysiłki te mają charakter ograniczony.

tc/ rv, ansa, daily news

Egipt: co najmniej trzy ataki na chrześcijańskie świątynie

Co najmniej trzy chrześcijańskie kościoły zostały zaatakowane przez islamskich fundamentalistów w Egipcie. Najpoważniejsza sytuacja panuje w Minji położonej ok. 150 km od Kairu, gdzie zwolennicy obalonego prezydenta Mursiego zaatakowali i częściowo spalili kościół koptyjski. By rozproszyć napastników, policja użyła gazu łzawiącego. W mieście Sohag, na południe od Minji, islamiści obrzucili świątynię koktajlami Mołotowa. Z kolei w Suezie podpalili kościół należący do anglikanów. Ucierpiał tam także ośrodek katolicki.

W Kairze siły bezpieczeństwa usiłują rozproszyć demonstracje zwolenników Muhammada Mursiego. Brutalna akcja policji i wojska spowodowała wiele ofiar. Bractwo Muzułmańskie nawołuje do odwetu. W efekcie islamiści atakują m.in. chrześcijańskie kościoły, uznając wyznawców Chrystusa za współwinnych odsunięcia ich prezydenta od władzy.

ac/ rv, reuters, agi, afp

Abp Zenari: potrzeba bardziej zdecydowanych działań wspólnoty międzynarodowej w Syrii

Z każdym dniem warunki życia w Syrii stają się bardziej dramatyczne. Wojna boleśnie uderza w ludność cywilną. „Sytuacja humanitarna w tym kraju jest katastrofalna” – podkreśla nuncjusz apostolski w Syrii. Abp Mario Zenari wzywa wspólnotę międzynarodową do bardziej zdecydowanych działań dla rozwiązania konfliktu.

„Jest coraz gorzej. Wystarczy tylko pomyśleć o ponad 4 mln uchodźców wewnętrznych, którzy musieli opuścić swe zniszczone domy, zrównane z ziemią wioski i miasteczka. Do tego dochodzi 1, 5 mln Syryjczyków, którzy schronili się w krajach sąsiednich. Trzeba pamiętać, że do tych codziennych cierpień za trzy miesiące dojdą jeszcze niskie temperatury. Wtedy naprawdę sytuacja będzie dramatyczna – podkreśla abp Zenari. – Jestem przekonany, że wspólnota międzynarodowa musi zdwoić swoje wysiłki, tak by pilnie wypracować polityczne rozwiązanie tego kryzysu”.

bz/ rv

Egipt: Tawadros II wzywa by zapobiec dalszemu rozlewowi krwi

Zwierzchnik prawosławnych Koptów w Egipcie przekazał wyrazy współczucia wszystkim, którzy ucierpieli antychrześcijańskich zamieszkach w Minji i Beni Suef. Tawadros II wezwał za pośrednictwem Twittera do zaprzestania rozlewu krwi, powstrzymania się od przemocy i zaniechania prób odwetu. Komunikat patriarchy ma także związek z zapowiedzią rozpraszania przez siły bezpieczeństwa demonstracji zwolenników Mursiego.

Z obawy przed kolejnymi atakami na wyznawców Chrystusa patriarcha Tawadros II odwołał cotygodniowe spotkania z wiernymi, które odbywały się w katedrze św. Marka w Kairze. Od obalenia prezydenta Mursiego sytuacja egipskich chrześcijan wciąż się pogarsza. Alarmują w tej sprawie również miejscowe organizacje obrony praw człowieka. Tuż przed ostatnimi atakami, w wyniku których ucierpiało dziesiątki osób, we wspólnym oświadczeniu wezwały one władze do zaprzestania bierności i do rzeczywistej ochrony chrześcijan.

ac/ rv, english.ahram.org.eg

wtorek, 13 sierpnia 2013

Egipt: 15 rannych w zamieszkach

Co najmniej 15 osób zostało rannych w wyniku starć między islamskimi fundamentalistami a Koptami w wiosce Diabeja w prowincji Beni Suef w Górnym Egipcie. Do zamieszek doszło po tym, jak jeden z mieszkających w wiosce chrześcijan usiłował postawić na drodze przed swoim domem próg zwalniający. Sprzeciwił się temu muzułmanin należący do nacjonalistycznej grupy Al-Gamaa Al-Islamija. Inni członkowie tej organizacji przyłączyli się do ataku na koptyjskich mieszkańców wioski. Fundamentaliści spalili kościół i 17 domów chrześcijan.

ac/ rv, english.ahram.org.eg, lettera43.it

Egipt: nasilają się antychrześcijańskie incydenty

Chrześcijanie czują się w Egipcie coraz bardziej zagrożeni. Demonstrujący na ulicach Kairu i innych miast islamiści oskarżają chrześcijan o obalenie prezydenta Mursiego, dążąc tym samym do międzyreligijnej konfrontacji i nasilenia islamistycznego terroru – uważa ks. Rafic Greiche, rzecznik prasowy Kościoła katolickiego w Egipcie.

„Bractwo Muzułmańskie stanowi zagrożenie dla wszystkich Egipcjan, nie tylko dla chrześcijan, choć chrześcijanie odczuwają to zagrożenie w sposób szczególny – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Greiche. – Trzeba pamiętać, że w Kairze i innych egipskich miastach działa wiele bojówek bractwa. Urządzają manifestację, rzucają koktajle Mołotowa na ludzi i na kościoły. Na murach świątyń wypisują wulgarne hasła pod adresem koptyjskiego Papieża Teodora albo wojska. Przychodzą do kapłanów i wyzywają ich od zdrajców. Na wsi wioskach zdarzają się również napady na domy chrześcijan oraz profanacje krzyży i świętych obrazów. Utrzymuje się atmosfera przemocy”.

kb/ rv

Liban: biskupi chcą dialogu narodowego, utworzenia stabilnego rządu i zaprzestania działalności grup zbrojnych

„Sytuacja w Libanie jest niebezpieczna. Wymaga zatem podjęcia narodowego dialogu w duchu pojednania i historycznej odpowiedzialności” – piszą biskupi obrządku maronickiego w komunikacie ze swego comiesięcznego spotkania. Odbyło się ono 7 sierpnia, a przewodniczył mu maronicki patriarcha Antiochii kard. Béchara Boutros Raï. Libańscy hierarchowie nawiązali do niedawnej serii zbrojnych ataków, do jakich doszło w różnych regionach kraju.

„Potępiamy akty agresji przeciw armii i siłom bezpieczeństwa wewnętrznego, składając wyrazy współczucia rodzinom poległych i dowództwu – piszą maroniccy biskupi. – Wzywamy odpowiedzialnych za ataki oraz cały naród do respektowania wojska i dawania mu poparcia wszelkimi możliwymi sposobami. Trzeba mu pozwolić pełnić swe obowiązki i położyć kres ugrupowaniom zbrojnym zagrażającym bezpieczeństwu kraju”. Hierarchia daje wyraz „zaniepokojeniu narodu libańskiego inercją instytucji państwowych, powodowaną podziałem klasy politycznej na dwa obozy, które usiłują zmonopolizować władzę i narzucić własny punkt widzenia”. Apeluje zatem do libańskich polityków o „jak najszybsze uformowanie nowego rządu, który byłby w stanie zapewnić stabilność oraz uchronić kraj przed wciągnięciem w konflikty regionalne i międzynarodowe”. Ponadto duchowi zwierzchnicy katolików obrządku maronickiego przypominają, że „solidarność z uchodźcami syryjskimi i palestyńskimi jest obowiązkiem humanitarnym, a władze, zaniedbując sprawy organizacyjne związane z ich masową obecnością, wystawiają na ryzyko narodowe bezpieczeństwo”.

Na obradach hierarchii maronickiej mówiono również o Światowym Dniu Młodzieży w Brazylii. Przypomniano, że wśród ponad 3 mln młodych, którzy spotkali się z Papieżem Franciszkiem, byli też Libańczycy, zaś panująca tam atmosfera przypominała spotkania z Janem Pawłem II. Ponadto libańscy biskupi złożyli życzenia społeczności muzułmańskiej z okazji święta zakończenia ramadanu.

ak/ rv, nna-leb.gov, daily star

Syria: gdzie jest zaginiony misjonarz?

Wciąż nie są znane losy włoskiego misjonarza zaginionego w Syrii. Wiadomości na jego temat nie mają władze kościelne, w tym Towarzystwo Jezusowe, do którego należy ks. Paolo Dall’Oglio, ani założona przezeń wspólnota monastyczna Mar Musa. Za zaginionego jezuitę modlił się wczoraj Papież Franciszek podczas Mszy ze współbraćmi zakonnymi. Pewne nadzieje daje jednak włoska dyplomacja, która uruchomiła swoje kanały informacyjne, formalne i nieformalne. Jak stwierdziła minister spraw zagranicznych Emma Bonino, wieści na temat ks. Dall’Oglio mogą nadejść być może jeszcze dziś.

Sprawa możliwego uprowadzenia włoskiego misjonarza przywołała pamięć o dwóch prawosławnych biskupach porwanych w Syrii jeszcze w kwietniu. Również o nich nie ma żadnej wieści, choć początkowo krążyły pogłoski o możliwym okupie bądź bezwarunkowym zwolnieniu zakładników. Obecnie gasną nadzieje, by obaj hierarchowie kiedykolwiek odnaleźli się żywi. Zdaniem bp. Giuseppe Nazzaro, byłego wikariusza apostolskiego Aleppo, gdzie rezydowali arcybiskupi Yuhanna Ibrahim i Boulos Yazigi, obaj najprawdopodobniej nie żyją. „Chrześcijanie są już w Syrii zdziesiątkowani i to nie tyle z tego powodu, że ich wypędzają muzułmanie, lecz dlatego, że Zachód napuścił ludzi przeciwko sobie” – dodał katolicki hierarcha.

tc/ rv, agi, tempi.it

Kard. Raï: kasta polityczna na Zachodzie wspiera islamskich fundamentalistów

Z ostrą krytyką zaangażowania państw zachodnich w konflikty na Bliskim Wschodzie wystąpił zwierzchnik Kościoła maronickiego kard. Bechara Boutros Raï. Spotkał się on wczoraj z libańską diasporą, która żyje w krajach afrykańskich. Przy tej okazji oświadczył, że Zachód wspiera dziś finansowo, politycznie i militarnie fundamentalistów, osłabiając umiarkowane nurty społeczeństwa.

Zdaniem patriarchy „kasta polityczna” państw zachodnich jest świadoma wynikających stąd zagrożeń, preferuje jednak krótkoterminowe korzyści. Wydaje się na to wiele pieniędzy i czyni się wiele obietnic – ujawnił libański kardynał. Oświadczył on również, że Liban, Syria i Irak są zakładnikami rywalizacji między sunnitami i szyitami, między krajami, które reprezentują te dwa przeciwstawne nurty islamu.

kb/ rv, l’orien le jour

Grecja: bunt prawosławnych mnichów przeciw ekumenizmowi

Prawosławni mnisi zbuntowani przeciw ekumenicznym kontaktom Konstantynopola z katolikami nadal nie chcą opuścić klasztoru Esfigmenu. 29 lipca zabarykadowana grupa ok. 20 zakonników wypędziła kamieniami i koktajlami Mołotowa greckich komorników i policjantów, którzy mieli wyegzekwować nakaz eksmisji. Wtedy mogłaby tam osiąść nowa wspólnota monastyczna, posłuszna patriarsze.

Mający tysiąc lat klasztor Esfigmenu jest jednym z 20 monasterów góry Athos, która należy terytorialnie do Grecji, ale kościelnie podlega patriarsze Konstantynopola. Mnisi z tego klasztoru weszli w konflikt z nim w 1967 r., gdy do ówczesnego patriarchy Atenagorasa przybył z wizytą Papież Paweł VI. Oskarżyli wówczas swego zwierzchnika o zdradę prawosławia. Ponieważ jego następcy kontynuowali linię dialogu z Watykanem, opinii tej nie zmienili. W 2002 r. patriarcha Bartłomiej uznał wspólnotę Esfigmenu za nielegalną i nakazał jej mnichom opuszczenie klasztoru. Oni jednak mimo poparcia władz greckich dla stanowiska Patriarchatu Ekumenicznego stale opierają się jego żądaniom.

ac/ rv, vatican insider, ap, ansa

Szef watykańskiej dykasterii dialogu międzyreligijnego: Franciszek odnosi się z szacunkiem do muzułmanów, ale nie zapomina chrześcijan na Bliskim Wschodzie

Komentując orędzie Ojca Świętego do muzułmanów, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego zwrócił uwagę na wielki szacunek Franciszka dla wyznawców islamu. Przypomniał, że jako arcybiskup Buenos Aires wysłał on kiedyś księdza ze swej diecezji do Kairu na naukę arabskiego, by mieć kogoś przygotowanego do dialogu chrześcijańsko-muzułmańskiego. Kard. Jean-Louis Tauran nawiązał do obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Podkreślił, że fundamentalizm jest wspólnym wrogiem dla nas wszystkich, tak dla chrześcijan, jak i dla samych muzułmanów.

„Trzeba więc podjąć wysiłek na płaszczyźnie umysłowej i kulturowej, a tu konieczne jest, by zwierzchnicy religijni byli świadomi powagi sytuacji i mieli razem wolę jej poprawy – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Tauran. – To jednak wymaga zaangażowania szkoły, uniwersytetu, wzajemnego zaufanie, przyjaźni. Inaczej pozostaniemy wciąż jakby potencjalnymi wrogami. A im trudniejsza jest sytuacja, tym konieczniejszy staje się dialog. Papież Franciszek od początku swego pontyfikatu rozmawiał z muzułmanami bardzo serdecznie. Wszyscy są pod wrażeniem jego prostoty. Papież nie jest jednak naiwny. Doskonale wie, jakie są trudności. Przy uprzejmości wyraża też zatem troskę, by nie zapominać o chrześcijanach, którzy cierpią w pewnych krajach o większości muzułmańskiej, nie zapominając bynajmniej o muzułmanach będących czasem przedmiotem dyskryminacji w innych krajach. Sądzę, że jest on człowiekiem równocześnie bardzo delikatnym, prostym, ale też w pełni świadomym trudności. Nie jest kimś naiwnym”.

ak/ rv

Patriarcha melchicki: kryzys w Syrii to kryzys całego świata arabskiego

„Jedność Syrii to jedność całego świata arabskiego. To jest nasza przyszłość, która leży w naszych rękach” – powiedział melchicki patriarcha Antiochii w wywiadzie dla tureckiej telewizji. Zdaniem Grzegorza III Lahama sytuacja w Syrii jest pokłosiem nierozwiązanej kwestii palestyńskiej i może się rozlać na inne kraje regionu. „Wszystkich nas dotyka ten kryzys i nikt nie powinien się wyłączać z prób jego rozwiązania. Syria jest teraz areną wojny interesów. Podsycanie tego konfliktu przez dostarczanie tam broni tylko przedłuża kryzys i powoduje kolejne ofiary” – podkreślił zwierzchnik melchickich katolików.

ac/ rv, islamicinvitationturkey.com

Syria: porwano włoskiego misjonarza?

W Syrii uprowadzono znanego włoskiego misjonarza ks. Paolo Dall’Oglio. Tak przynajmniej twierdzą niektóre agencje. Jezuita pracował w tym kraju 30 lat, promując dialog chrześcijańsko-muzułmański. W ubiegłym roku reżim Baszara al-Asada wydalił go z Syrii za sprzyjanie rebeliantom, choć duchowny otwarcie opowiadał się za pokojowym rozwiązaniem konfliktu. Być może to samo było przyczyną jego porwania obecnie, z tym, że sprawcami mieli być islamscy radykałowie z antyrządowej opozycji. Ks. Dall’Oglio powracał bowiem potajemnie do Syrii, a w tych dniach miał przebywać w mieście Al-Rakka na północy kraju kontrolowanej przez rebeliantów. Według doniesień prasowych do porwania doszło wczoraj na ulicy, gdzie miał go zatrzymać patrol rebeliantów związanych z Al Kaidą.

Nie wszystkie jednak agencje potwierdzają te doniesienia. Także włoskie ministerstwo spraw zagranicznych zaznaczyło, że potrzebna jest ich weryfikacja. Niedowierzanie wyraził również nuncjusz apostolski w Iraku. „Jestem zaskoczony, że księdzu Dall’Oglio mogło się to przydarzyć – stwierdził abp Mario Zenari. – Jest on tu dobrze znany i cieszy się pewnym szacunkiem w rejonach opanowanych przez rebeliantów”. Watykański dyplomata przypomniał o często krążących w Syrii fałszywych pogłoskach, choć z drugiej strony, jak zaznaczył, w tym kraju „już nic nie dziwi, biorąc pod uwagę panujący chaos”.

„Zadaję sobie przede wszystkim pytanie, czy ks. Dall’Oglio był rzeczywiście w tych dniach w Syrii, bo nic mi o tym nie wiadomo – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Zenari. – Poza tym potrzebne są jakieś konkretne, pewniejsze dane. A przecież ten konflikt to jedna wielka gmatwanina, która się coraz bardziej zapętla. To domniemane uprowadzenie jest kolejnym krokiem na drodze krzyżowej, jaką stanowią tu porwania. Chciałbym przypomnieć uprowadzenie przed trzema miesiącami dwóch prawosławnych biskupów, a także dwóch księży, katolickiego i prawosławnego, i setki innych przypadków, tak spośród Syryjczyków, jak obcokrajowców. Dokonuje się tego w celach politycznych albo dla okupu. To bardzo bolesna plaga, która rani syryjskie społeczeństwo”.

Warto dodać, że nie czekając na ostateczne potwierdzenie informacji o porwaniu ks. Dall’Oglio, katolickie organizacje humanitarne i misyjne, z którymi współpracował, zaapelowały o jego uwolnienie.

tc/ rv, ansa

Antychrześcijańskie incydenty w Asjucie (Egipt)

Dominika Kovačević / 11.08.2013

W ostatnim tygodniu w Asjucie – półmilionowym mieście położonym na południu Egiptu – doszło do antychrześcijańskich incydentów zorganizowanych przez radykalnych islamistów, których w tym mieście, znanym z wysokiego poziomu szkolnictwa wyższego, głównym przyczółkiem i ośrodkiem rekrutacji jest lokalny uniwersytet. Jest to o tyle paradoksalne, iż Asjut słynie z bardzo dużej mniejszości (albo nawet większości) koptyjskiej – istnieją tu liczne cerkwie, w tym duży sobór, a na przedmieściach stoją dwa wielowiekowe monastery będące centrami pielgrzymkowymi, albowiem według tradycji to tutaj Chrystus wraz z Bogurodzicą i przybranym ojcem Józefem schronił się przed Herodem w trakcie ucieczki do Egiptu, a ponadto w ostatnich dekach kilkukrotnie objawiała się tu Bogurodzica.

W przeciwieństwie do wcześniejszych aktów nienawiści wobec egipskich chrześcijan, nie próbowano zrównać z ziemią cerkwi czy też budynków należących do Koptów, lecz zorganizowano około 10-tysięczny marsz przez miasto, w trakcie którego wznoszono okrzyki „Egipt islamski, niezależnie od chrześcijan”, „patriarcha Teodor to pies” i grożono śmiercią, czyniąc obraźliwe gesty, w tym jeden specyficzny: palce wskazujące obydwu rąk układając w znak krzyża, a następnie palcem prawej ręki przejeżdżając po szyi. Wtedy też zaczęła się akcja wymalowywania proislamskich, obraźliwych dla chrześcijan napisów w różnych częściach miasta, w tym na murach cerkwi. Pomysł ten podchwycili islamscy radykałowie z innych części Egiptu, i tak w wkrótce potem takie napisy pojawiły się m. in. w Minii i Kairze, w tym na murach otaczających patriarszą katedrę. Część chrześcijańskich domów i sklepów w Asjucie oznaczono wielkimi, czerwonymi krzyżami.

Z troski o bezpieczeństwo, wszystkie wieczorne nabożeństwa w cerkwiach Asjutu zostały odwołane, natomiast sam koptyjski papież Aleksandrii Teodor II zaprzestał prowadzenia cotygodniowych, środowych publicznych konferencji w kairskim soborze. Konferencje te, zapoczątkowane przez zmarłego w marcu zeszłego roku patriarchę Szenudę III, cieszyły się wielką popularnością, albowiem mógł przyjść na nie każdy, i zadawać pytania dotyczące wiary, teologii, duchowości, codziennych spraw. Wśród słuchaczy nie brakowało muzułmanów.

Na podstawie: radiosvetigorawordpress.com

Nowi święci ogłoszeni przez Patriarchat Konstantynopola

Dominika Kovačević / 05.08.2013

W końcu lipca br., Święty Synod Patriarchatu Ekumenicznego pozytywnie rozpatrzył wniosek metropolity Dramy Pawła (Cerkiew grecka), i poprzez akt kanonizacyjny ogłosił ostatniego cesarza Trapezuntu, Dawida II Wielkiego Komnena, jego synów Bazylego, Jerzego i Manuela oraz bratanka świętymi męczennikami. Ich liturgiczne wspomnienie ma przypadać pierwszego listopada – to dzień, w którym w 1463 roku islamscy Ottomanowie rozpoczynający okupację prawosławnego Bizancjum wszystkim pięciu ścięli głowy.

Uznanie śmierci cesarza Dawida i członków jego rodziny za męczeńską – w imię obrony prawosławnej wiary w Chrystusa – obecne było już pięć wieków temu; w manuskrypcie tamtych czasów, przechowywanym w Patriarchacie Konstantynopola, czytamy: Kiedy Dawid przybył do sułtana Mehmeda II, ten dał mu wybór: albo wyrzeknie się swojej wiary, a przez to zachowa życie, albo zabije jego, i cała rodzinę. Z tej strasznej propozycji Dawid wybrał drugą możliwość, mówiąc śmiało sułtanowi: „Żadna z tortur nie sprawi, że wyrzeknę się wiary swoich ojców”. Więc Dawid wszedł w wieczność wymieniając swoją cesarską koronę na wieniec męczeństwa.

Jak to w swoim wniosku zaznaczył metropolita Paweł, męczeńska śmierć cesarza Dawida i członków jego rodziny zapoczątkowała drogę do męczeństwa za chrześcijańskie wyznanie wiary wielu Greków pontyjskich, a pamięć o prawosławnym dziedzictwie Pontu potrzebuje ożywienia.

Na podstawie: omhksea.org, johnsanidopoulos.com

Skradzione 40 lat temu ikony zwrócone Cerkwi cypryjskiej

Dominika Kovačević / 13.08.2013

Znaczą ilość ikon, inwentarza cerkiewnego, a nawet fragmentów fresków i mozaik skradzionych z cypryjskich prawosławnych świątyń na początku inwazji tureckiej w 1974 r. na północną część tego kraju została odnaleziona już 16 lat w Monachium w mieszkaniu Aydina Dikmena – Turka, handlarza dziełami sztuki. Jednakże przez ten cały okres czasu Niemcy niczego nie przekazali Cyprowi, ponieważ trwało śledztwo przeciwko Dikmenowi, a wszystkie skradzione przedmioty potrzebowały identyfikacji, a następnie służyły jako dowód w sprawie.

Kiedy ostatecznie proces zakończył się 12 lipca br., a Dikmena uznano za winnego nielegalnym handlem w skali światowej dziełami sztuki bizantyjskiej, całe skradzione mienie można było zwrócić Cypryjczykom. Obejmuje ono 173 przedmioty, warte pod względem materialnym około 17 milionów dolarów. Wśród nich znalazły się mozaika odrąbana z jednej ze ścian cerkwi Kanakaria z VI wieku oraz fragment fresku wycięty z dwunastowiecznej cerkwi Antiphonitis.

Skradzione przedmioty cypryjskiej konsul - Eleni Papanicolaou - oraz delegacji Cerkwi cypryjskiej, przekazała bawarska minister sprawiedliwości Beata Merk.

Niestety, wciąż trudno oszacować, ile cennych ikon, fresków i utensyliów liturgicznych należących do starożytnego dziedzictwa cypryjskiej Cerkwi zostało wywiezionych z ojczyzny, i wprowadzonych na czarny rynek handlu dziełami sztuki. Ponadto wielu świątyniom we wciąż okupowanej przez Turków północnej części Cypru nie zapewniono należytej ochrony – nie są one poddawane pracom konserwatorskim, niektóre padają ofiarą aktów wandalizmu. Nasz serwis niejednokrotnie informował o tej trudnej sytuacji – wystarczy przejrzeć zakładkę „Cypr” w dziale wiadomości ze świata.

Na podstawie: theorthodoxchurch.info

piątek, 9 sierpnia 2013

Syria: nieznany los dwóch jezuitów

Wciąż nie ma żadnych informacji o losie uprowadzonego w Syrii przez bojówkarzy powiązanych z Al-Kaidą jezuickiego misjonarza, ks. Paolo Dall’Oglio. Nieznany jest także los drugiego z jezuitów pracujących od prawie pół wieku w tym kraju. Mimo działań wojennych ks. Frans van der Lugt zdecydował się pozostać w Homs, by nieść pomoc umęczonej ludności miasta. Od wielu dni nie ma z nim żadnego kontaktu.

Od lat 80. pochodzący z Holandii misjonarz prowadził ośrodek, w którym zarówno zdobywano wiedzę rolniczą, jak i prowadzone były rekolekcje. W ostatnim czasie centrum przyjęło pod swój dach 40-osobową grupę upośledzonej młodzieży, która pochodziła z wiosek okalających wyniszczone miasto. Po wybuchu wojny misjonarz przeniósł się do rezydencji jezuitów w Homs. Szacuje się, że obecnie w ruinach starego miasta mieszka wciąż ok. 400 tys. ludzi.

Już w czasie pierwszej ofensywy w 2012 r. o ks. Fransie van der Lugcie słuch zaginął na kilka tygodni. Z opresji wyszedł on jednak bez szwanku także dzięki dobrym relacjom, jakie miał od lat z miejscowymi imamami. Przełożony zaginionych jezuitów ma nadzieję, że tak samo będzie i tym razem, choć, jak podkreśla, sytuacja jest o wiele bardziej niepokojąca.

bz/ rv

Syria: co się dzieje z porwanym misjonarzem?

Ks. Paolo Dall’Oglio uprowadzony w Syrii jest w rękach islamskiego ugrupowania powiązanego z Al Kaidą. Potwierdziła to szefowa włoskiej dyplomacji Emma Bonino. „Jestem jednak dobrej myśli” – dodała minister spraw zagranicznych w wywiadzie telewizyjnym. Warto dodać, że w rękach porywaczy jest też inny Włoch, korespondent dziennika La Stampa Domenico Quirico, o którym również słuch zaginął. Jak zaznaczyła Bonino, trudnością jest rozmaitość ugrupowań, które biorą udział w wojnie w Syrii. Powoduje to okresowe rwanie się kontaktów, jakie posiada włoska dyplomacja na miejscu.

„Możemy mieć jeszcze nadzieję” – to z kolei słowa nuncjusza apostolskiego w Syrii w związku z porwaniem jezuity. Abp Mario Zenari sam również uruchomił swoje kontakty, także na terenie irackiego Kurdystanu, skąd ks. Dall’Oglio wyruszył do Syrii. Niestety, nie zdobył na temat misjonarza żadnej konkretnej wiadomości. Nie wiadomo nawet, co go motywowało do podróży. Wątpliwości nuncjusza budzi też fakt, że porwanie nastąpiło w rejonie, który jezuita dobrze znał i gdzie sam był dobrze znany. „Jak to możliwe, że nikt nie zareagował na jego porwanie?” – stawia pytanie abp Zenari, a zarazem żywi nadzieję, że po zakończeniu ramadanu misjonarz sam da o sobie znać.

tc/ rv, adn_kr/aki

Bejrut: jezuici Bliskiego Wschodu zaniepokojeni o los współbraci w Syrii

Głęboki niepokój o los jezuitów w konflikcie syryjskim wyraził prowincjał Towarzystwa Jezusowego na Bliskim Wschodzie ks. Victor Assouad. Wyraził on wdzięczność wszystkim, którzy angażują się w poszukiwania zaginionego przed tygodniem w północnej Syrii ks. Paolo Dall’Oglio SJ. Wspomniał także o losie ks. Fransa van der Lugta SJ i osób przebywających w domu zakonnym w centrum Homs. Jezuici niosą tam pomoc humanitarną blisko 400 tys. ludzi, głównie kobietom, dzieciom i starcom, pozostawionym samym sobie w odciętym przez działania wojenne mieście.

„Mamy nadzieję, że ks. van der Lugt i jego towarzysze przetrwają ten ciężki czas – pisze w swym oświadczeniu prowincjał jezuitów na Bliskim Wschodzie. – Pozostajemy solidarni z Syryjczykami wobec ich tragedii. Prowadzimy dalej działania humanitarne i zapewniamy o naszej ciągłej gotowości do współpracy na rzecz pokoju i pojednania w Syrii”.

ac/ fides, zenit, sj

Rosja: prawosławna pomoc dla Syryjczyków

Ponad 1,3 mln dolarów Rosyjski Kościół Prawosławny przekazał cywilnym ofiarom konfliktu w Syrii. Suma ta zostanie przeznaczona w głównej mierze na artykuły pierwszej potrzeby dla poszkodowanych przez działania wojenne. Pieniądze zgromadzono w ramach czerwcowej zbiórki w cerkwiach podległych patriarchatowi moskiewskiemu. Z inicjatywą taką wystąpił patriarcha Cyryl.

Pomoc finansowa z Rosji zostanie przekazana za pośrednictwem greckoprawosławnego patriarchatu Antiochii. Jednocześnie departament patriarchatu moskiewskiego ds. dzieł dobroczynnych wyraził wdzięczność za nadzwyczajny odzew, z jakim spotkał się apel o pomoc dla ofiar syryjskiej wojny. W komunikacie informującym o inicjatywie wspomina się o „masowej eksterminacji chrześcijan i członków innych grup religijnych”. Apelując o polityczne wysiłki na rzecz powstrzymania przemocy przedstawiciele patriarchatu moskiewskiego piszą: „Nie jest w naszej mocy położenie kresu tej wojnie. Jednak możemy z całego serca modlić się o to i pomagać tym, którzy przez nią cierpią, a wśród nich naszym braciom chrześcijanom”.

tc/ rv

Syria: włoski misjonarz najprawdopodobniej porwany

Po okresie niepewności potwierdza się wersja o uprowadzeniu włoskiego jezuity w Syrii. Informację taką przekazali przyjaciele ks. Paolo Dall’Oglio po upływie umówionego z nim wcześniej czasu alarmowego. Minął on wczoraj, gdy tymczasem wieści o zaginionym misjonarzu nie było od poniedziałku. Porywaczami mają być członkowie radykalnego ugrupowania o nazwie „Islamskie Państwo Iraku i Lewantu”. Doniesienia te jednak są wciąż trudne do zweryfikowania, także z powodu trwających na północy Syrii starć islamskich dżihadystów z kurdyjskimi separatystami. Być może ks. Dall’Oglio stał się jednym z wielu zakładników tej swoistej „wojny w wojnie”. O uwolnienie duchownego zaapelowała wspierana przez Zachód antyreżimowa Syryjska Koalicja Narodowa.

Zaniepokojenie losami misjonarza wyraziła Kongregacja dla Kościołów Wschodnich. W komunikacie wydanym przez kierownictwo dykasterii wyrażono solidarność z Towarzystwem Jezusowym, do którego należy ks. Dall’Oglio. Przypomniano także „całkowite milczenie, jakie zapanowało w sprawie dwóch biskupów i dwóch kapłanów porwanych kilka miesięcy temu, a także o tak wielu Syryjczykach i obcokrajowcach, których spotkał ten sam bolesny los”. „Błagamy Pana za wstawiennictwem Świętej Przeczystej Matki Bożej, aby ustała wojna i został przywrócony pokój umiłowanej Syrii oraz wszystkim ludom Bliskiego Wschodu” – czytamy w komunikacie kongregacji.

tc/ rv, vatican insider

Andrzej Kerner - „Bóg urodził się na Wschodzie”

„Bóg urodził się na Wschodzie”  to zbiór reportaży, artykułów i rozmów na temat chrześcijańskiego Wschodu i Azji Środkowej. Andrzej Kerner...